Nysa przypłynęła do Wałbrzycha z myślą zatopienia naszych dobrych humorów. Plany zdobycia punktów były duże, fala wysoka, ale to nie wystarczyło żeby wykonać niecny plan. Zaporę wzniesiono wysoko. Nysa odpłynęła do domu.
Po porażce w Kaliszu, Chełmiec z NTSK Nysa zamierzał się podnieść by w finalnej fazie rywalizacji mieć możliwość gry o 1 miejsce w tabeli. Początek był jednak bardzo nerwowy. Sporo błędów na przyjęciu i niepewnie na siatce dały gościom przewagę. Trener Marek Olczyk starał się cierpliwie czekać na przebudzenie zespołu. Po kilku błędnych zagraniach, zdecydował się jednak na pewne roszady, które perfekcyjnie zdały egzamin.
Świetna na zagrywce Patrycja Telega pociągnęła zespół by w końcówce seta wyprowadzić drużynę na prowadzenie. Dzięki precyzyjnemu serwisowi, uruchomił się też blok. Tej zapory nyskie siatkarki nie były już w stanie przełamać. Telega dalej brylowała na zagrywce. Chełmiec zdobywał punkty blokiem. Poprawiło się przyjęcie. Łatwiej było kończyć ataki na siatce. Do drużyny wróciła radość z gry.
Radość niosła wszystkich. Niemal pełne trybuny wiwatowały. Dziewczęta żyły na boisku i poza nim. Wspólny wysiłek pozwolił odnieść stosunkowo łatwe zwycięstwo, co przy porażce Energii w Świdnicy, zbliżyło Chełmca do 1 miejsca. Następny mecz podopieczne trenera Marka Olczyk zagrają 6 lutego o godzinie 10:00. Będzie to zaległe spotkanie z Sokołem’43 Katowice.
Chełmiec Wodociągi Wałbrzych – NTSK Nysa 3:0 (25:22, 25:19, 25:18)

