W Małopolsce na jednego sędziego w weekend przypada 2,8 meczu, a w całym kraju brakuje nam kilkanaście tysięcy arbitrów. Z kolei wśród dziewczyn robi się ogromna moda na piłkę nożną – już 25 proc. drużyn w Pucharze Tymbarku to zespoły żeńskie. Podczas Kongresu Polskiej Piłki nie było pudrowania – każde środowisko przedstawiło nierzadko gorzką prawdę. I taki był jego cel.
Po finale Ligi Konferencji Europy, który odbył się we Wrocławiu 28 maja, gdy na wrocławskiej starówce najwytrwalsi kibice Chelsea jeszcze świętowali zdobycie europejskiego trofeum, w hotelu Mercure na Placu Dominikańskim zebrali się najważniejsi ludzie polskiej piłki.
Kongres „Gramy do jednej bramki” otworzył Łukasz Czajkowski, prezes Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej wraz z Cezarym Kuleszą, prezesem PZPN.
Ten kongres to idealna przestrzeń, by rozpocząć nowy rozdział. Nie po to, by rozliczać przeszłość, ale by budować przyszłość. Przyszłość, w której klub z ekstraklasy wie, że jego interesy są zbieżne z interesami klubu IV ligi, a związek wojewódzki nie musi udowadniać swojej wartości, bo jest jej integralną częścią – mówił podczas otwarcia o założeniach kongresu Łukasz Czajkowski.

Kongres organizowany był przez Dolnośląski Związek Piłki Nożnej i PZPN w roli współorganizatora. Partnerami wydarzenia były spółki Ekstraklasa oraz Pierwsza Liga Piłkarska, a patronatem wydarzenia byli Paweł Gancarz, Marszałek Województwa Dolnośląskiego oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki.
Wyzwolić potencjał piłki
Piłkę nożną uprawia w każdym roczniku ok. 30 tys. osób. To zaledwie 10 procent z roczników, w których rodzi się 250-300 tys. dzieciaków. – Przeznaczamy 200 mln zł rocznie na organizację turniejów i wsparcie wojewódzkich ZPN-ów, ale nadal potrzebujemy wsparcia od góry: państwowego i strategicznego – mówił podczas jednej z rozmów Łukasz Wachowski, sekretarz generalny PZPN.
Europejskie dane nadal wskazują na to, że rówieśnicy Polek i Polaków w każdym wieku liczniej bawią się piłką nożną. I jest tak praktycznie na każdym szczeblu, od najmłodszych, po oldbojów. Zresztą, gdy w późniejszej części Kongresu zaczęła się rozmowa o sędziowaniu okazało się, że w Polsce jest 8 tys. sędziów – gdy na zachodzie, w krajach podobnych populacyjnie, te liczby wynoszą między 33 a 60 tys. Ale do sędziowania jeszcze wrócimy.
Po próbie diagnozy jak polepszyć masowość dyscypliny rozmawiano o skautingu i prawidłowym tendencjom w prowadzeniu karier zawodników na różnych etapach.
Jeśli do rywalizacji wśród pięciolatków staje zawodnik ze stycznia z zawodnikiem z grudnia, to jeden z nich jest o 20 proc. bardziej doświadczony życiowo i fizycznie. To prosta matematyka. A naszym zadaniem jest szukanie atutów w każdym z nich – mówił Marcin Dorna, dyrektor sportowy PZPN.
O funkcjonowaniu dolnośląskiej akademii Miedzi Legnica opowiadali jej przedstawiciele, na scenie dyskusję prowadził Tomasz Brusiło, prezes legnickiego klubu. Siedział on m.in. z Marcinem Dorną i Michałem Probierzem, selekcjonerem reprezentacji Polski. Stało się to, czego w polskiej piłce wielokrotnie brakowało – wszyscy ze sobą rozmawiali i wzajemnie się słuchali.

Sędzia to człowiek
Na dodatek taki, który kocha piłkę nożną.
Słuchając grubo ponad trzygodzinnych prezentacji na temat problemów, z którymi boryka się środowisko sędziowskie, to najważniejsze przesłanie, o którym zapomina się na potęgę.
Chłopak dał czerwoną kartkę na meczu CLJ, do szatni wpadła matka ukaranego zawodnika i zaczęła mu zarzucać łamanie jego kariery. Oczywiście za nią stał zawodnik, a za nim – w kolejce do „rozmowy” trener zespołu – opowiadał o sytuacji z woj. łódzkiego Konrad Sapela, członek Kolegium Sędziów PZPN.
Efekt? Nikt nie chce sędziować. Raptem kilka procent arbitrów zostaje przy sędziowaniu po kilku latach. Kolegia Sędziów szkolą dziesiątki tysięcy osób, ale te osoby nadal są, jakby to powiedzieli Amerykanie, „bullyingowane”. Szczerze – jeśli tekst czyta jakiś zawodnik, który kiedykolwiek narzekał na sędziów, niech się najpierw zastanowi, ile razy źle podał koledze – bo od wszystkich sędziów oczekujemy nieomylności podczas, gdy sami nie umiemy prosto kopnąć piłki.
Efekt?
W Małopolsce na jednego sędziego przypada 2,8 meczu w każdy weekend. Efekt Marciniaka swoje zrobił, ale nadal za mało osób wytrzymuje presję, którą bez żadnego opamiętania wytwarzają dziesiątki tysięcy piłkarzy w Polsce – mówił podczas prezentacji Sebastian Mucha, sędzia zawodowy.
W wielu krajach istnieje obowiązek zgłaszania przez kluby piłkarskie co sezon jednego zawodnika do szkolenia sędziowskiego. W ten sposób chociażby w Niemczech czy Japonii liczba sędziów jest proporcjonalnie do populacji większa. Ale też rośnie sama znajomość przepisów.
Bo wiecie, co wielu działaczy wie z przepisów do gry w piłkę nożną? Wiedzą, że są. I tyle – powiedział przewrotnie jeden z panelistów.

Marek Kotlarz, szef kolegium sędziów na Dolnym Śląsku pokazał, co robią na Dolnym Śląsku, by jak najwięcej sędziów zostawało przy gwizdku.
Awansujemy z miesiąca na miesiąc, nie ma co czekać, gdy ktoś dobrze rokuje. Organizujemy szkolenia plenerowe i wcale na nich nie rozmawiamy o przepisach, a konsultujemy się z dietetykami, psychologami i specjalistami z różnych dziedzin. Ostatnio na trzydniowym szkoleniu było dziewięć szkoleń – i tylko jedno z nich dotyczyło przepisów do gry w piłkę nożną – opowiadał Marek Kotlarz, wiceprezes DZPN, szef dolnośląskich sędziów.
Dziewczyny lubią piłkę!
25 proc. drużyn w Pucharze Tymbarku to drużyny żeńskie – taką statystykę pokazała Magdalena Paduch z Polskiego Związku Piłki Nożnej. Te liczby napawają optymizmem.
Zorganizowaliśmy w każdym województwie w Polsce zajęcia otwarte dla dziewczynek. Rodzice czasem nawet nie wiedzieli, że dziewczyny mogą trenować piłkę nożną i istnieją dla nich szkółki piłkarskie – opowiadała przedstawicielka PZPN-u wskazując na kompletną zmianę percepcji w postrzeganiu kobiecego futbolu w Polsce. Chociażby w kontekście priorytetów w piłkarskiej centrali.
Będziemy za kilka lat mieć kobiecą ekstraklasę z meczami, typu Legia Warszawa – Widzew Łódź. Już teraz w finale kobiecego Pucharu Polski zagrała Pogoń Szczecin, a finał kobiecej Ligi Mistrzów miał oprawę i „opakowanie” na poziomie męskiego finału – mówił Andrzej Padewski, honorowy prezes DZPN, który przed dziesięcioma laty zaczął przecierać szlaki w tej materii w PZPN, będąc członkiem zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej ds. piłki kobiecej.

Centrala prowadzi programy skierowane do pań w każdym wieku – organizowane są nie tylko eventy dla najmłodszych, ale też Mistrzostwa Polski kobiet 35+. Impreza w ostatnich dwóch edycjach gościła zresztą na Dolnym Śląsku, w Nowej Rudzie.
Najważniejsze jednak w Kongresie Polskiej Piłki było to, że wszystkie strony usłyszały się wzajemnie. Oby nie tylko usłyszały, ale też zrozumiały. I zagrały tak, jak nazwano pierwszy kongres: do jednej bramki.
Za rok zorganizujemy kolejny kongres. Mamy mnóstwo pozytywnego odzewu. Sprawdzimy, co z tegorocznych wniosków zostało wdrożone w życie – mówi Adam Michalik, wiceprezes Dolnośląskiego ZPN-u.
