Inauguracja weekendowego turnieju eliminacyjnego UEFA Regions’ Cup w Żmigrodzie dostarczyła kibicom emocji, jakich nie spodziewali się nawet najwięksi optymiści. W starciu reprezentacji Dolnośląskiego i Opolskiego Związku Piłki Nożnej o zwycięstwie zadecydowała seria rzutów karnych, choć jeszcze w doliczonym czasie gry wydawało się, że to goście wyjadą z kompletem punktów.
Mecz od początku układał się pod dyktando gości z Opolszczyzny. To oni w pierwszej połowie stworzyli sobie kilka wyśmienitych okazji do zdobycia bramki, ale na posterunku stał Marcin Gąsiorowski, który swoimi interwencjami utrzymywał gospodarzy przy życiu. Raz wyręczyli go nawet obrońcy, wybijając piłkę z samej linii bramkowej. Opolanie dopięli swego w 70. minucie, kiedy po sprytnym rozegraniu rzutu rożnego objęli prowadzenie 1:0. Wydawało się, że konsekwentna gra taktyczna i solidna defensywa dowiozą ten wynik do końca, zwłaszcza że Dolny Śląsk długo bił głową w mur.
Końcówka spotkania przyniosła jednak niesamowity zwrot akcji. Gospodarze rzucili się do ataku, a w doliczonym czasie gry, dosłownie w ostatnich sekundach meczu, po dośrodkowaniu w pole karne doprowadzili do wyrównania na 1:1. Ten gol kompletnie zmienił psychologiczną przewagę przed serią rzutów karnych. Choć „jedenastki” zaczęły się od wyrównanej walki, a obaj bramkarze byli bliscy skutecznych interwencji, to ostatecznie więcej zimnej krwi zachowali gospodarze. Decydującą interwencją popisał się Gąsiorowski w siódmej serii, broniąc strzał rywala, a chwilę później jego koledzy dopełnili formalności.
Dolnośląski ZPN, mimo słabszej pierwszej połowy, pokazał ogromny charakter i wolę walki do ostatniego gwizdka, co zostało nagrodzone cennym zwycięstwem na otwarcie turnieju. Opolski ZPN może czuć ogromny niedosyt, bo wypuścił wygraną z rąk w samej końcówce regulaminowego czasu gry.
Dolnośląski ZPN – Opolski ZPN 1:1 (0:0), rzuty karne 7:6
