To miał być hit kończący rok w wałbrzyskiej koszykówce i kibice zgromadzeni w Hali Mistrzów nie mogli narzekać na brak emocji. Spotkanie na szczycie 3. ligi między Górnikiem Wałbrzych a Akademią Koszykówki Orły Wrocław przyniosło wszystko, co w sporcie najpiękniejsze – walkę, zwroty akcji i dramatyczną końcówkę, która ostatecznie uciszyła miejscową publiczność.
Mecz od początku był niezwykle intensywny. Goście z Wrocławia, stosując agresywny pressing na całym parkiecie, szybko narzucili swój styl gry. Już w pierwszej kwarcie próbowali odskoczyć, ale Górnik dzięki skutecznym rzutom z dystansu (m.in. Warmiło i Sławiński) zdołał nie tylko odrobić straty, ale nawet wyjść na minimalne prowadzenie. Druga odsłona należała jednak do przyjezdnych, którzy wykorzystując błędy i straty gospodarzy, zbudowali solidną, 11-punktową przewagę do przerwy (42:53).
Po zmianie stron wałbrzyszanie pokazali charakter. Sygnał do ataku dał kapitan Łukasz Makarczuk, a dzięki zrywowi w trzeciej kwarcie i celnym rzutom osobistym, gospodarze zdołali doprowadzić do remisu, a nawet wyjść na prowadzenie przed decydującą odsłoną. Ostatnie 10 minut to prawdziwa wojna nerwów. Prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie.
Skuteczniejsi w kluczowych momentach okazali się jednak wrocławianie, którzy wykorzystali rzuty wolne i błędy gospodarzy. Mimo desperackich prób biało-niebieskich i rzutu za trzy punkty w ostatniej sekundzie, piłka nie znalazła drogi do kosza. Górnik przegrywa u siebie po raz pierwszy w tym sezonie, kończąc rok z gorzkim smakiem porażki, ale z pewnym awansem do kolejnej fazy rozgrywek.
Górnik Wałbrzych – AK Orły Wrocław 84:87
