Koszykarze Energa Trefla Sopot w dominującym stylu pokonali Górnika Zamek Książ Wałbrzych 92:67, awansując do wielkiego finału Pekao S.A. Pucharu Polski. Choć wałbrzyszanie walczyli ambitnie, a Avery Anderson rozegrał fenomenalne zawody, to sopocianie kontrolowali przebieg spotkania. Kluczem do sukcesu okazała się żelazna defensywa oraz znakomita dyspozycja Mindaugasa Kacinasa pod koszem.
Mocne uderzenie na start
Od pierwszych minut na parkiecie zdecydowanie lepiej prezentowali się gracze z Sopotu. Inicjatywę w ataku przejął Mindaugas Kacinas, którego skuteczne dobitki błyskawicznie wywindowały przewagę jego zespołu do 10 punktów. Górnik Zamek Książ Wałbrzych miał w tym fragmencie ogromne problemy z rozwinięciem skrzydeł i złapaniem ofensywnego rytmu. Kiedy Paul Scruggs trafił zza łuku, dystans między drużynami wynosił już 14 oczek. Mimo starań Marca Garcii i Avery’ego Andersona, po celnym rzucie Jakuba Schenka pierwsza kwarta zakończyła się pewnym prowadzeniem Trefla 28:15.
Żelazna defensywa sopocian
Druga odsłona meczu upłynęła pod znakiem twardej obrony. Zespół trenera Andrzeja Adamka wciąż bił głową w mur, nie potrafiąc znaleźć luki w doskonale ustawionej defensywie rywali. Choć skuteczność spadła po obu stronach parkietu, to Energa Trefl Sopot potrafił wykorzystać błędy przeciwnika. Po udanej kontrze, wykończonej przez Szymona Zapałę, przewaga ekipy z Trójmiasta osiągnęła najwyższy w tej połowie pułap 18 punktów. Ostatecznie obie drużyny schodziły do szatni przy wyniku 36:23.
Zryw Wałbrzyszan i natychmiastowa odpowiedź
Po przerwie wałbrzyszanie rzucili się do odrabiania strat. Trzecią kwartę Górnik rozpoczął od imponującej serii 0:7, a po skutecznej akcji Dariusza Wyki strata stopniała do zaledwie sześciu punktów. Niestety dla kibiców z Dolnego Śląska, podopieczni trenera Mikko Larkasa szybko opanowali sytuację. Duża w tym zasługa świetnie dysponowanych Mikołaja Witlińskiego oraz Szymona Zapały. Gdy do głosu doszli Kasper Suurorg i ponownie Kacinas, przewaga sopocian znów osiągnęła bezpieczny, 14-punktowy bufor. Przed decydującą odsłoną na tablicy widniał wynik 58:48.
Nokaut w czwartej kwarcie i awans do finału
Czwarta kwarta rozpoczęła się od decydującego ciosu ze strony Trefla – serii 0:9. Kiedy Paul Scruggs dołożył kolejne celne „trójki”, dystans wzrósł do aż 19 punktów, ostatecznie podcinając skrzydła wałbrzyszanom. Energa Trefl Sopot do ostatnich sekund w pełni kontrolował wydarzenia na parkiecie, ostatecznie triumfując 92:67. Bohaterem zwycięzców został Mindaugas Kacinas, zapisując na swoim koncie double-double (18 punktów, 11 zbiórek i 4 asysty). Po stronie Górnika dwoił się i troił niezawodny Avery Anderson, autor aż 33 punktów i 6 asyst, jednak tym razem to nie wystarczyło na świetnie dysponowanych rywali.
Energa Trefl Sopot – Górnik Zamek Książ Wałbrzych 92:67
fot. FB Górnik Zamek Książ Wałbrzych
