10 kolejkę Orlen Basket Ligi zaczęliśmy czwartkowym meczem Górnika z drużyną z Torunia. Wałbrzyszanie po porażce z Anwilem zamierzali wygrać i zrobili to w mocno przekonującym stylu.
Gospodarze zaczęli imponująco. Doskonale w rzutach z dystansu spisywali się Gilbert i Gotcher. Pewny początek uspokoił zespół do tego stopnia, że ten mógł zacząć się bawić koszykówką. Pierwsza kwarta wygrana 24:16. Znakomity początek gości w drugiej zmniejszył przewagę do zaledwie punktu. Wtedy jednak Górnik zanotował serię 19:0 ponownie budując przewagę. Tym razem aż 18 punktową. Dobra passa trwała do końca połowy i na przerwę schodziliśmy z wynikiem 48:26.
Po przerwie drużyna trenera Andrzeja Adamka nie prezentowała się już tak dobrze w ofensywie. To pozwoliło gościom uwierzyć, że mogą odwrócić losy spotkania. Torunianie wygrali trzecią kwartę, ale trafienie Ike’a Smitha na 56:39 nieco ustabilizowało sytuację. Jeszcze lepiej sytuacja Górnika wyglądała po trójce Janisa Berzinsa. Prowadzenie 20 punktami paradoksalnie sprawiło, że wałbrzyszanie spuścili z tonu. Zespół z Torunia nie mając nic do stracenia, starał się sprawić niespodziankę. Zawsze jednak gdy zbliżali się do gospodarzy trafiali Dariusz Wyka i Toddrick Gotcher.
Najwięcej punktów dla Górnika zdobył Ike Smith (22 pkt, 5 zb, 2 as). Wśród gości najlepszą statystyką mógł pochwalić się Divine Myles (12 pkt i 4 asysty).
Górnik Zamek Książ Wałbrzych – Cukier Twarde Pierniki Toruń 77:63.
