Niedzielne popołudnie w Wałbrzychu miało być spacerkiem, a wyszło…
KS Stanowice, na boisku, które równie dobrze mogłoby służyć za pole do testów terenowych, podjęło się zadania „wygrać, a potem zapomnieć”. I jak to zazwyczaj bywa, cel został zrealizowany z chirurgiczną precyzją. Zagłębie, grające u siebie, postawiło na taktykę „chaos totalny”, co sprawiło, że przez znaczną część meczu próby budowania akcji ofensywnych przypominały taniec na grząskim gruncie. Nasi, zamiast wdać się w ten szalony spektakl, postanowili po prostu zrobić swoje. Bez fajerwerków, bez zbędnych nerwów. Po prostu wygrać. Gwiazdą widowiska, jeśli można to tak nazwać, okazał się Dawid Białecki, który dwukrotnie trafił do siatki. I tak, drodzy Państwo, to właśnie dzięki jego pragmatyzmowi i (jak mniemam) znajomości praw grawitacji obowiązujących na wałbrzyskiej murawie, wracamy do domu z trzema punktami. Dwie bramki, zero wstydu, cała robota zrobiona. Podsumowując, był to mecz z gatunku tych, o których nie mówi się „jak pięknie”, a „jak skutecznie”. A skuteczność, jak wiadomo, to cecha mistrzów. Czekamy z niecierpliwością na następne spotkanie. Czy będzie ono równie fascynujące jak to? O tym przekonamy się w sobotę – czytamy na social mediach klubu ze Stanowic.
W meczu czwartej doznaliśmy niestety czwartej porażki ulegając drużynie KS Stanowice. Zgromadzeni tego dnia kibice oglądali dość przeciętne widowisko, w którym nasz zespół niestety nie zachwycił. Stworzyliśmy sobie w zasadzie tylko jedną bardzo dogodną sytuację do zdobycia bramki gdy w zamieszaniu podbramkowym piłka trafiła w poprzeczkę. W końcowej fazie meczu gościom udało się w odstępie trzech minut trafić dwukrotnie i przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Pierwsza bramka padła w wyniku błędu naszej defensywy podczas gry w chwilowym osłabieniu. Druga bramka natomiast to wykorzystana sytuacja po rzucie różnym – piszą o meczu na social mediach Zagłębia.
Zagłębie Wałbrzych – KS Stanowice 0:2
0:1 – Dawid Białecki 82′
0:2 – Dawid Białecki 84′
0:2 – Dawid Białecki 84′
