Doskonale dla obu reprezentacji Polski rozpoczęły się curlingowe mistrzostwa Europy w Finlandii. Występująca w Dywizji A drużyna Konrada Stycha pokonała Danię 7:5 (0, 1, 1, –2, 3, –2, 1, 1, –1, X). Na rozpoczęcie turnieju Dywizji B zespół Anety Lipińskiej po emocjonującej końcówce odwrócił losy meczu i wygrał z Holenderkami 8:7 (–1, 1, –2, 1, 1, –2, –1, –1, 2, 3).
Dla męskiej reprezentacji Polski to dopiero drugi w historii start w europejskiej elicie (pierwszy miał miejsce 7 lat temu i zakończył się spadkiem z bilansem: 1 wygrana – 8 porażek) – a dla ekipy skipa Konrada Stycha, na co dzień reprezentującej Wałbrzyski Klub Curlingowy, debiut wśród najlepszych. Na lodowisku w Lohji Biało-Czerwoni nie byli faworytami w starciu z Duńczykami, których kapitanem jest zdolny 19-latek Jacob Schmidt. Niemal wszyscy przeciwnicy Polaków to ubiegłoroczni brązowi medaliści mistrzostw świata juniorów (4 z pięciu zawodników). W mistrzostwach Europy Dywizji B 2024 Duńczycy dwukrotnie pokonali zespół Stycha: 8:5 w round-robin i 5:2 w finale (obie drużyny awansowały).

Rewanż za ubiegłoroczne porażki udał się Biało-Czerwonym doskonale. Drużyna, grająca w zestawieniu: Bartosz Łobaza (lead), Marcin Ciemiński (drugi), Krzysztof Domin (trzeci) i skip Konrad Stych (rezerwowy Maksym Grzelka), miała w meczu z Danią 85-procentową skuteczność zagrań (rywale 72 proc.). W połowie spotkania, po 5. endzie, ekipa czeskiego trenera Jakuba Bareša wypracowała 3-punktową przewagę, którą obroniła do końca starcia. Bardzo dobrze spisał się zwłaszcza Marcin Ciemiński (z zawodu pilot samolotów pasażerskich), który osiągnął 89 procent skuteczności.
Drużyna wyszła dobrze skoncentrowana na nasz pierwszy mecz w Dywizji A. Wiedzieliśmy, jak mamy grać z Duńczykami, żeby z nimi wygrać, bo udało nam się to już w Aberdeen, w turnieju prekwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich. Wiedzieliśmy, że kluczem do sukcesu będzie cierpliwość. Graliśmy „pewne” zagrania, unikaliśmy błędów, czekaliśmy na swoją szansę, dzięki czemu zdobyliśmy „trójkę” w piątym endzie. Udało nam się utrzymać prowadzenie aż do końca. Myślę, że lepiej odczytaliśmy warunki na lodzie niż Duńczycy. Mocna koncentracja zaowocowała wysoką skutecznością i ostatecznie zwycięstwem – mówi grający na pozycji nr 1 Bartosz Łobaza.
W niedzielę 23 listopada przed Polakami dwa mecze. O godzinie 8.00 polskiego czasu zagrają z Norwegią (brązowi medaliści ME 2024, skip Magnus Ramsfjell), a o 18.00 ze Szwajcarią (aktualni wicemistrzowie świata, skip Yannick Schwaller).
Transmisje telewizyjne z ME Dywizji A w Polsacie Sport oraz Eurosporcie.

Nasz kobiecy team, grający w Lahti, na początek ME Dywizji B zmierzył się z reprezentacją Holandii. Polki, występujące w składzie: Magdalena Kołodziej (lead), Marta Leszczyńska (druga), Ewa Nogły (trzecia), skip Aneta Lipińska (rezerwowa Julia Dyderska), pojechały do Finlandii z zadaniem wywalczenia awansu do elity. Drużyna MCC Warszawa w poprzednich dwóch edycjach ME zajmowała 3. miejsce (awansują dwa zespoły). W ubiegłorocznym czempionacie w Ostersund Biało-Czerwone rywalizowały z Oranje dwukrotnie i w obu meczach triumfowały (w spotkaniu o brąz wyraźnie, 11:4).
W tym roku rywalizacja będzie miała zupełnie inny charakter, ponieważ areną zawodów jest pełnowymiarowe lodowisko hokejowe, z 6 torami, a nie hala typowo curlingowa. Pierwsza drużyna, która opanuje dziś warunki lodowe, niemal na pewno zwycięży – oceniał przed sobotnim starciem z zespołem Lisenki Bomas trener Polek Brian Gray.
Po ośmiu z 10 endów wydawało się, że znacznie lepiej warunki w hali w Lahti „rozpracowały” Holenderki, które prowadziły aż 7:3. W 9. partii nasze reprezentantki odrobiły 2 punkty straty, ale żeby zwyciężyć, musiały „przejąć” ostatniego enda za 3 pkt (rywalki miały prawo ostatniego zagrania). I Lipińska oraz koleżanki dokonały tej trudnej sztuki, bardzo dobrze rozgrywając końcówkę meczu.
Było bardzo zimno w hali i lód słabo „kręcił”. W co najmniej pięciu endach drużyna była trochę poza grą. Grać źle, a mimo wszystko zwyciężyć, to cenna umiejętność – tak ocenił spotkanie trener Gray.
W niedzielę 23 listopada reprezentantki Polski rozegrają dwa mecze: o godz. 7.00 czasu polskiego z drużyną Estonii i o 15.00 z gospodyniami zawodów, Finkami.
