Ekstraliga: Rozmowa z Karoliną Ostrowską (AZS PWSZ Wałbrzych)

Mistrzyni Europy U17 z 2013 roku, aktualna piłkarka drużyny AZS PWSZ Wałbrzych – Karolina Ostrowska w ostatnim meczu sparingowym ze Slovanem Bratislava zdobyła jedną z dwóch cennych bramek. Doświadczona zawodniczka w rozmowie dla naszego portalu opowiada między innymi o decyzji powrotu do gry w najwyższej klasie rozgrywkowej w piłce nożnej kobiet.

Piotr Walkowiak: Na wstępie przywitałem Mistrzynię Europy. Mimo, że od tamtego pamiętnego turnieju minęło trochę czasu, to jednak nadal się tym emocjonujemy, prawda?

Karolina Ostrowska: Myślę, że był to historyczny moment dla polskiej piłki kobiecej i będzie na długo zapamiętany dla naszego środowiska piłkarskiego.

PW: Wspomnienia nadal pozostają? Podobnie pewnie w kwestii Mistrzostwa Polski U19 wywalczonego wraz z AZS Wrocław?

KO: Oczywiście, to najlepsze chwile jakie przeżyłam w mojej przygodzie z piłką. Zawsze będę do nich wracać i pozostaną ze mną na zawsze.

PW: Nie mogę Cię nie zapytać. Kiedy AZS Wrocław dopadł kryzys i drużyna prawie zniknęła z mapy kobiecego futbolu, jakie nachodziły Cię myśli, odczucia?

KO: Akurat byłam pierwszą zawodniczką, która dowiedziała co dzieje się w klubie na dzień przed finałem Mistrzostw Polski U19. Nie było to dla mnie łatwe, jako kapitan zostałam z tą wiadomością sama. Nie mogłam podzielić się z drużyną, ponieważ czekał nas bardzo ważny mecz o złoty medal, a ta informowacja mogła bardzo dużo zmienić w wyniku tego spotkania. Biłam się z myślami, co będzie dalej? Co z nami? Grając finał starałam się być myślami na boisku, ale z tyłu głowy cały czas miałam, że to może być nasz ostatni wspólny mecz.

PW: Niestety, w Ekstralidze nastały potem ciężkie czasy dla AZS’u Wrocław. Próba odbudowy nie zabardzo się powiodła. W pewnym momencie postanowiłaś trochę pozmieniać swoją przygodę z piłką. Jak podsumujesz etap w zespole GOL Częstochowa?

KO: Gra w Częstochowie była dla mnie odskocznią, głównie dla resetu głowy. Potrzebowałam innego bodźca żeby wrócić na odpowiednie tory. Poznałam nowe środowisko, nowe twarze. Bardzo pozytywnie wspominam ten czas.

PW: W międzyczasie również zostałaś trenerką w kadrze Dolnego Śląską U16 u boku szkoleniowca Adama Ciupińskiego. Wyzwanie czy spokojny rozwój pasji?

KO: Myślę, że jest to dla mnie pewne wyzwanie ale także rozwój swojej pasji. Dobrze czuję się w tej roli i chce się w niej rozwijać. Cieszę się, że mogę uczyć się od najlepszych i dostałam taką możliwość współpracy z Adamem Ciupińskim.

PW: Przed tym sezonem byłaś już w pełni gotowa na podjęcie decyzji o powrocie do Ekstraligi? Dlaczego wybrałaś AZS PWSZ Wałbrzych?

KO: Wybrałam AZS PWSZ Wałbrzych na pewno ze względu na to, że nie chciałam zmieniać swojego miejsca zamieszkania i studiów. Chciałam jakoś to połączyć, a to był najbliższy ekstraligowy klub i udało się. Dodatkowo jest dużo zawodniczek, z którymi już wcześniej grałam we Wrocławiu czy w kadrze Polski.

PW: Rozumiem, że od początku nie było problemów ze zgraniem i boiskową komunikacją? Dziewczyny też na pewno miło przyjęły Cię w drużynie.

KO: Wiadomo, na początku trzeba się zaaklimatyzować. Zgrania na pewno od razu nie było, potrzebny był czas. Dziewczyny bardzo dobrze przyjęły mnie w drużynie. Nie ma problemu z komunikacją na boisku, jak i poza nim.

PW: Jesteś defensorką, ale lubisz wykorzystywać stałe fragmenty gry. W transmitowanym przez nas meczu z Olimpią Szczecin zdobyłaś bramkę. Jakie jest Twoje nastawienie do bramkowych akcji?

KO: Chciałoby się zdobywać bramek jak najwięcej, ale nie każdy ma taką rolę. Moje zadania zazwyczaj są defensywne, ponieważ występuję na pozycji 4, 5, a także 6. Skupiam się głównie na przerwaniu akcji przeciwnika, rozprowadzeniu piłki, czy tworzeniu sytuacji bramkowych dla mojej drużyny. Wiadomo, zdarzają się sytuacje jak w meczu z Olimpią i chce się ich jak najwięcej. Potrzebna jest do tego dobra komunikacja i wymienność pozycji. Bardzo często próbuję swoich sił uderzeniami z dystansu i liczę na to, że niedługo wpadnie coś do sieci.

PW: Jesteśmy w temacie bramek, to opowiedz o strzeleckich sytuacjach z ostatniego sparingu ze Slovanem Bratislavą.

KO: Stwarzałyśmy bardzo dużo sytuacji bramkowych, ale nie chciało nic wpaść. Dopiero w ostatniej minucie pierwszej połowy wpadła bramka po rzucie rożnym, po uderzeniu głową Gosi Mesjasz piłka spadła pod moje nogi i zamieniłam wynik tego spotkania na 1:0. Drugą bramką także z rzutu rożnego popisała się Monika Kędzierska.

PW: Przed Wami kolejne emocjonujące tygodnie. W Twoim przypadku ćwierćfinał Pucharu Polski z UKS SMS Łódź oraz ekstraligowy pojedynek z Polonią Poznań. Pewnie nie możesz się doczekać.

KO: Tak, jak chyba każda zawodniczka czekam z niecierpliwością w pierwszej kolejności na pojedynek pucharowy i na start rundy.

PW: Czy masz jakieś osobiste cele związane z rundą wiosenną?

KO: Na pewno cały czas chce podnosić swój poziom piłkarski, dawać drużynie od siebie jak najwięcej i cieszyć się w zdrowiu grą.

Fot. Dominik Hołda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Next Post

A klasa: Wieści pogodowe z Lubawki

Docierają do nas wieści pogodowe z Lubawki. Jak sami włodarze klubu twierdzą – wygląda to coraz lepiej. Mowa oczywiście o korzystnych warunkach atmosferycznych, które zagościły w mieście drużyny Jean-Claude Van Damme’a. Przypomnijmy, że inaugurację rundy wiosennej Wałbrzyskiej Serie A zespół Orła Lubawki rozpocznie od meczu z Herbapolem Stanowice. Zarząd mistrzów […]