IV liga: Oburzenie kibiców po debacie, a rzeczywistość w jakiej żyjemy

Jakiś czas temu na stadionie piłkarskim przy ulicy Ratuszowej w Wałbrzychu rozmawialiśmy na temat piłki nożnej. Jej przyszłości, problemów. Każdy z gości powiedział co powiedział. Nie każdy z tym się musiał zgodzić, bo w końcu jesteśmy wolnymi ludźmi i nie musimy być jednomyślni. Każdy na temat tego co obecnie dzieje się w piłkarskiej rzeczywistości naszego regionu mówił z perspektywy osobistych spostrzeżeń.

Nie będę się odnosił do tego co mówił pan Korba czy Raciniewski. Tu walka o wpływy i ewentualne korzyści w przyszłości potoczy się na oddzielnej ścieżce. Sporo racji w sposobie szkolenia młodzieży miał pan Furmaniak, ale to też temat, którego prosty kibic nie zrozumie, bo bycie na trybunach i oglądanie zawodów z tej perspektywy jest ostatnim ogniwem łańcuszka, jakim jest system szkolenia.

No i właśnie dochodzimy do sedna. Dziennikarskie spojrzenie na zastaną rzeczywistość. Z jednej strony cieszę się, że moje słowa oburzyły fanów. Mówiłem wyraźnie, że na trybunach ich nie widziałem. Rozbawiło mnie, że uznano mnie grabarzem wałbrzyskiej piłki, może Górnika. Okazałem się, że jestem „TEN”, ktoś dodatkowo dodał od siebie, że chciałem mieć frekwencję jak na ekstraklasie. Co więcej ci sami kibice uznali, że wspólnie z gośćmi mam decydować co dalej się stanie z Górnikiem i resztą futbolu. Miło mi. Dziękuję za uznanie.

Kłopot w tym, że aby udzielać się z takim komentarzem to najpierw trzeba ze zrozumieniem wysłuchać, co ktoś ma do powiedzenia. Później zrozumieć, że przecież, skoro o czymś się mówi, to ma się na ten temat wiedzę i jakieś porównanie. Wreszcie na koniec mieć świadomość, że dziennikarz z racji zawodu nie decyduje o tym co się stanie podmiotami gospodarczymi, stowarzyszeniami sportowymi itd. Dziennikarz wyraża jedynie subiektywną opinię. Ważnym słowem w tym zdaniu jest przymiotnik – subiektywną.

Jeśli chodzi o garść faktów, to proszę się zapoznać z tym. W sezonie 2018/2019 pokazywaliśmy spotkania męskiej B klasy, A klasy, IV ligi, III ligi, Pucharu Polski oraz kobiecej III ligi (4 poziom rozgrywek), II ligi (3 poziom rozgrywek), Ekstraligi (najwyższa klasa rozgrywkowa).

Przedstawiamy statystyki opracowane we współpracy z klubami, których mecze pokazywaliśmy. W statystykach ujęto ligę nazwę klubu i średnią liczbę widzów na mecz. Kolejność drużyn losowa.

B klasa
Nysa Kłaczyna:  30-50 osób

A klasa:
Orzeł Lubawka: 250-300 osób /Lubawka: 11052 mieszkańców/
Victoria Świebodzice: 50-100 osób /Świebodzice: 22840 mieszkańców/
Herbapol Stanowice: 100-150 osób /Stanowice: 1055 mieszkańców/
Włókniarz Głuszyca: 150-200 osób /Głuszyca: 6431 mieszkańców/
Górnik NM Wałbrzych: 70-100 osób /Wałbrzych: 113621 mieszkańców/
Darbor Bolesławice: 100-150 osób /Bolesławice: 416 mieszkańców i dwa kluby w miejscowości. Drugi to Tęcza Bolesławice B klasa/
Zagłębie Wałbrzych: 50-60 osób /Wałbrzych: 113621 mieszkańców/
Czarni Wałbrzych: 30-50 osób /Wałbrzych: 113621 mieszkańców/
Sudety Dziećmorowice: 50-100 osób /Dziećmorowice: 1374 mieszkańców/
Unia Jaroszów: 50-80 osób /Jaroszów: 2020 mieszkańców/
Unia Bogaczowice: 70-100 osób /Stare Bogaczowice: 1316 mieszkańców/
Iskra Witków Śląski: 30-50 osób /Witków: 1016 mieszkańców/
Podgórze Wałbrzych: 30-60 osób /Wałbrzych: 113621 mieszkańców/
Błękitni Słotwina: 10-20 osób /Słotwina: 951 mieszkańców/
KS Walim: 30-70 osób /Walim: 2340 mieszkańców/

III liga:
Lechia Dzierżoniów: 100 osób /Dzierżoniów: 33653 mieszkańców/
Stal Brzeg: 400-500 osób /Brzeg: 36110 mieszkańców/
KS Polkowice: 700 osób /Polkowice: 22504 mieszkańców/

Mecze Górnika, na których byłem osobiście:

4 liga: Górnik Wałbrzych – Bielawianka Bielawa /880 osób/
4 liga: Górnik Wałbrzych – Unia Bardo /150 osób/
4 liga: Górnik Wałbrzych – Śląsk II Wrocław /400-500 osób/
4 liga: Górnik Wałbrzych – GKS Mirków Długołęka /100 osób/
4 liga: Górnik Wałbrzych – Zjednoczeni Żarów /200 osób/
4 liga: Górnik Wałbrzych – Orzeł Prusice /100 osób/
4 liga: Górnik Wałbrzych – Nysa Kłodzko /150 osób/
4 liga: Górnik Wałbrzych – Sokół Wielka Lipa /600 osób/
4 liga: Górnik Wałbrzych – MKP Wołów /150 osób/
4 liga: Piast Nowa Ruda – Górnik Wałbrzych /mecz bez udziału publiczności/
4 liga: Górnik Wałbrzych – Piast Nowa Ruda /900 osób/
Puchar Polski: Górnik Wałbrzych – Lechia Dzierżoniów /300 osób/
Puchar Polski: Zjednoczeni Żarów – Górnik Wałbrzych /100 osób na stadionie/

Widziałem więc 13 spotkań. Na trybunach łącznie mogło zasiąść 4130 widzów. Daje to średnią około 318 widzów na mecz. Oczywiście należy zaznaczyć, że w Wałbrzychu gościli kibice Bielawianki, Piasta Nowej Rudy czy Lechii Dzierżoniów (doping nie był zorganizowany). W Żarowie też więcej było sympatyków gospodarzy. Nie czepiając się szczegółów, śmiało można założyć, że 300 osób to była średnia, którą można uznać za właściwą. Jest to mniej więcej tyle co średnia widzów najlepszej drużyny A klasy sezonu 2018/2019. Niewiele mniej przychodziło na mecze w Głuszycy (również A klasa).

W Jedlinie Zdrój w Lidze Okręgowej frekwencja wyglądała podobnie. Prawie tyle samo przychodziło na mecze MKSu Szczawno Zdrój (spadek do A klasy). Takich przykładów można mnożyć w wielu klubach z miejscowości i wiosek gdzie mieszkańców jest zdecydowanie mniej. Statystycznie rzecz ujmując przychodziło ich więcej niż sympatyków biało-niebieskich na mecze swojej drużyny. Założę się jednak, że wielu z nich i tak tego nie zrozumie i będzie dalej uparcie twierdzić, że było ich dużo, a ja się czepiam bo chciałbym żeby było ich tyle co na ekstraklasie.

Zakończę zatem stwierdzeniem, że tak. Chciałbym żeby tak było. Chciałbym żeby Górnik grał w ekstraklasie i siał postrach w lidze. Chciałbym być dumnym z drużyny, która godnie reprezentuje miasto, ale… mówmy o realiach, a nie marzeniach. Pamiętam czasy gry Górnika w I i II lidze. Żywo w pamięci pozostaje walka w III lidze. Tęsknię choćby za czasami gdy Marcin Orłowski strzelał gola za golem. Ponownie chciałbym widzieć tylu kibiców, co choćby podczas barażów z Polonią Warszawa. Przede wszystkim jednak musimy stąpać twardo po ziemi i dzisiaj zamiast się obrażać to wspólnie stworzyć struktury klubu, które pozwolą klubowi odbić się od dna. Na chłopski rozum. Co po wycofaniu drużyny z IV ligi będzie lepsze? Grać z długiem w A klasie czy w nowych strukturach bez długu w B klasie. Dla mnie odpowiedź jest prosta. Obawiam się jednak, że ludzie odpowiedzialni za podjęcie tej decyzji boją się brzemienia odpowiedzialności za podjęcie jedynej słusznej decyzji. Boją się też kibiców, bo nawet jeśli tego panowie nie zauważacie, to wszyscy życzliwi piłce liczą się z waszym zdaniem. Szanują waszą walkę, wasz wysiłek. Niestety powietrze w butli się skończyło, a bez tlenu Górnik dalej nie pojedzie. Smutne, ale prawdziwe.

 

*Dane statystyczne na podstawie portalu www.polskawliczbach.pl

One Reply to “IV liga: Oburzenie kibiców po debacie, a rzeczywistość w jakiej żyjemy”

  1. Przepraszam ale czy niemoglibysmy postawic przed spadek prezesa za zle gospodarowanie zasobmi spolki?
    W normalnych firmach tak sie robi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.