27/02/2021

Siatkarki wałbrzyskiego Chełmca robią wszystko, by po każdym meczu, ręce same składały się do oklasków. Po ciężkim boju w Oławie, przyszedł czas na rewanż. Hala Wałbrzyskich Mistrzów ponownie okazała się miejscem wyjątkowym. Trudnym do zdobycia.

Mecz zaczął się od kilku dobrych akcji Sobieskiego, który szybko uzyskał przewagę. Tej pomimo starań wałbrzyskiej drużynie nie udało się odrobić. Sporo problemów w przyjęciu miała Agata Olejniczak. Nieco poniżej oczekiwań na rozegraniu radziła sobie Oliwia Łuszyńska. Pierwszy set padł zasłużonym łupem podopiecznych trenera Grębarzewskiego. W drugiej odsłonie role się odwróciły. Dużo dobrego w polu zagrywki zrobiły Pamela Łuszczyńska oraz Aleksandra Małodobra. Kilka genialnych momentów miały też Judyta Rzeczycka i Karolina Olczyk. Chełmiec w końcowej fazie odjechał i doprowadził do remisu.

– Mieliśmy problem na przyjęciu. Dużo piłek lądowało w trybunach. Było też sporo problemów w decyzjach w ataku. Taki zespół jak Oława, nie powinien być dla nas problemem. Tu zaś często graliśmy tak, że sami dostarczaliśmy im punktów mówił po meczu trener Marek Olczyk.

Później gra układała się różnie. Gospodynie odskakiwały. Drużyna z Oławy doprowadzała do remisu, a nawet wychodziła na prowadzenie. W trudnych chwilach można było liczyć na Karolinę Olczyk. Dużo piłek w ataku kończyły również Łuszczyńska i Małodobra. Lepiej na przyjęciu grała Ewelina Pawelska. Mecz zaczął się układać po myśli Chełmca, który pomimo problemów wygrał i umocnił się na drugim miejscu w tabeli.

Chełmiec Wodociągi Wałbrzych – Sobieski Oława 3:1 (19:25|25:19|25:22|25:20)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.