Sportowy Wałbrzych

JEDYNY TAKI PORTAL W MIEŚCIE

Papaj powalczy w 4 Lidze

Jest niezwykle szybki, ma dryg do zwodów – nie wiesz, w którą stronę pójdzie. Bawi się piłką i bawi się przeciwnikami. Jest niewysoki, ale potrafi wygrać pojedynek głową z przeciwnikiem o 30cm wyższym – jest tak dynamiczny. Nie czuje lęku i pojawia się nagle, znikąd, dokładnie tam, gdzie nikt się go nie spodziewa. Zawodnik, który powinien grać w o wiele wyższej lidze. Mam wrażenie, że mimo tego, iż Papaj zdaje sobie sprawę ze swoich umiejętności, to nie do końca w nie wierzy i tylko to powstrzymuje go od gry w wyższych ligach, a on powinien zarabiać piłką na życie, bo ma ku temu podstawy – mówi trener Wojciech Błażyński.
Mateusz Wroczyński występował w kilku innych klubach, ale jak pokazuje życie w Górniku czuje się najlepiej.
Miał przygody z innymi klubami, ale zawsze wraca do domu. A Górnik Nowe Miasto to jego dom. Tu ma przyjaciół, tu zna każdy kąt. To taki synek Raciniewskiego. Sebastian jest z nim bardzo zżyty, a Papaj wiele mu zawdzięcza. Trenowali ze sobą wiele lat. Papaj tworzy atmosferę – lubi pogadać, lubi się przekomarzać. Bywa cyniczny i z dużym poczuciem humoru. Czasem maruda ale nawet wtedy daje z siebie wszystko. Wierzę w niego, wiem, że jest naszym pociągiem napędowym. Wierzę, że zostanie dostrzeżony. Wierzę, że jest stworzony do gry w piłkę. Zawsze potrafi zmotywować kolegów do pracy, im cięższy trening, tym bardziej ciągnie za sobą ekipę. Jest naszą klubową perełką – dodaje szkoleniowiec wałbrzyskiej drużyny.
Wywołany przez trenera do tablicy Sebastian Raciniewski, tak mówi o Mateuszu.
Papaj w klubie od 2006 roku, przeszedł wszystkie szczeble szkoleniowe. Nie należy do osób, które lubią kalkulować. Odważny i przebojowy, w każdej drużynie odciśnie swój ślad. Jest jej pazurami i zębami. Jeżeli drużyna ma słabszy dzień, czego oczywiście Papaj nie akceptuje i przegrywa, to on musi wygrać przynajmniej swoją prywatną wojenkę z zawodnikiem który mu uprzykrza życie na boisku. Oprócz tego zaprzecza prawom fizyki pod względem skoczności, szybkości, zwinności. Nie wyobrażam sobie drużyny bez niego – docenia zawodnika prezes klubu.
P