Piłkarze MKS-u Szczawno-Zdrój nie zaliczą tego wyjazdu do udanych. W spotkaniu 11. kolejki ligi okręgowej „Mineralni” musieli uznać wyższość LK Bystrzyca Górna, ulegając gospodarzom aż 2:6.
Mecz od początku układał się po myśli gospodarzy. Mimo ambitnych nastrojów drużyny prowadzonej przez grającego trenera Jana Rytko i chęci rehabilitacji po wcześniejszej wpadce, to LKS dyktował warunki na murawie. Już w 8. minucie wynik otworzył Aleksander Goździejewski, a chwilę później z rzutu karnego podwyższył Emil Gliwa. Goździejewski przed przerwą i tuż po zmianie stron dołożył kolejne trafienia, a po golu Klemińskiego w 50. minucie gospodarze prowadzili już różnicą pięciu bramek.
MKS próbował walczyć, a jednym z nielicznych pozytywów było trafienie ze stałego fragmentu gry oraz bramka Piotra Jankowskiego na kilkanaście minut przed końcem spotkania. Gospodarze odpowiedzieli jednak kolejnym rzutem karnym wykorzystanym przez Migasa, pieczętując zasłużone zwycięstwo 6:2.
LKS Bystrzyca Górna – MKS Szczawno-Zdrój 6:2

