Górnik po awansie do elity, miał grać o utrzymanie. Cieszylibyśmy się z każdego miejsca, które by to gwarantowało. Nikt w najśmielszych snach nie przypuszczał, że dzisiaj będziemy na etapie finału Pucharu Polski, o ligowym bilansie 12-6 nie wspominając.
Początek meczu należał do Startu, który jednak szybko został w blokach. Górnik rozkręcał się powoli, ale jak już ruszył, to przejechał się po rywalu, niczym walec po asfalcie. W sosnowieckiej hali zobaczyliśmy doskonały występ Ike’a Smitha. Dobrze grał Toddrick Gotcher. Punkty zdobywali Kulka, Marchewka i Berzins. Wyka i Jakóbczyk. Dobrze zaprezentował się też Piotr Niedźwiedzki.
Podopieczni trenera Andrzeja Adamka przez sporą część meczu musieli radzić sobie bez Pattona, który po wybiciu barku był przez szkoleniowca wałbrzyskiej drużyny oszczędzany. Nie zmieniło to jednak postawy biało-niebieskich, którzy w pełni zdominowali rywala. W pewnym momencie meczu przewaga Górnika wynosiła aż 30 punktów. Ostatecznie zwycięstwo zostało przypieczętowane 28 punktami przewagi. Najlepszym zawodnikiem Górnika okazał się Ike Smith, który zanotował 24 punkty, 9 zbiórek i 2 asysty.
Górnik Zamek Książ Wałbrzych – Start Lublin 88:60
