A klasa: Niegościnne Mrowiny

Jakub Zima

Zagłębie Wałbrzych z pojedynku z Zielonymi Mrowiny zamierzało wrócić z kompletem punktów. Początek spotkania wskazywał, że plan zostanie wykonany. Czas pokazał jednak, że chwila nieuwagi może pokrzyżować nawet najbardziej misterne założenia.

Pierwsze minuty spotkania należały do gości. Już w w 8 minucie gry rzut karny na bramkę zamienił Michał Broniek. W kolejnych minutach obie drużyny starały się stwarzać sytuacje, dzięki którym można byłoby umieścić piłkę w bramce rywala. Czas mijał. Zbliżaliśmy się do końca pierwszej połowy gdy gola wyrównującego zdobył Krzysztof Wielg. Gospodarze nie zdążyli jednak ochłonąć po zdobytej bramce. Zaledwie 60 sekund później ponownie zaczynali grę od środka. Niedługo po tym trafieniu sędzia zakończył pierwszą połowę i to wałbrzyszanie schodzili na przerwę prowadząc jedną bramką.

Po zmianie stron kibice miejscowej drużyny oczekiwali, że Zieloni ruszą do odrabiania strat. W odpowiedzi na głosy z trybun, gospodarz już na początku drugiej części meczu padła bramka wyrównująca. Po kolejnych 6 minutach to Zagłębie musiało gonić wynik. Wałbrzyszanie próbowali ponownie pokonać bramkarz rywali, ale wynik już do końca spotkania się nie zmienił.

– Jak dla mnie pierwsza połowa zdecydowanie dla nas. Prowadziliśmy 2:1. Piłkarsko byliśmy lepsi. W drugiej połowie drużyna strasznie odpuściła. Graliśmy wolno, a niedokładne podania przy wyjściu z kontrą często zatrzymywały nasze akcje. Drużyna zaspała i dlatego przegraliśmy, wygrany mecz mówił po meczu trener Zagłębia, Łukasz Wojciechowski.

Zieloni Mrowiny – Zagłębie Wałbrzych 3:2 (1:2)
42′ Wielg, 49′ Kąsik, 54′ Rudnicki – 8′ Broniek (k), 43′ Macura

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Next Post

A klasa: Czarni z kompletem punktów [WIDEO]

Zaledwie gol zadecydował o zwycięstwie Czarnych nad ostatnim w tabeli Orłem Witoszów.  -Mecz z Orłem Witoszów miał dwa oblicza. Z naszej gry w pierwszej połowie możemy być zadowoleni – akcje ofensywne mogły się podobać, stwarzaliśmy zagrożenie pod bramką rywala i dwukrotnie za sprawą Damiana Ziątka i Marcina Betleja trafiliśmy do […]