Nysa Kłodzko nie przerwała zwycięskiej passy liderującej Lechii Dzierżoniów. Mimo to kłodzczanie postawili się rywalom. Do przerwy był bezbramkowy remis, ale gospodarze mogą mówić o dużym pechu.
Nysę przed stratą bramki uratowała poprzeczka po strzale Mateusza Zatwarnickiego, a później słupek po uderzeniu Marcina Orłowskiego. Zaraz po wznowieniu drugiej połowy Orłowski trafił już do siatki, zamieniając na bramkę dośrodkowane z prawej strony. Goście nie podłamali się takim obrotem sprawy i dążyli do wyrównania. Po składnej akcji z kilku metrów pomylił się jednak Piotr Satanowski.
W kolejnej sytuacji Satanowskiemu zabrakło szczęścia. Po jego strzale z rzutu wolnego piłka odbiła się od poprzeczki. W 84. minucie Lechia przypieczętowała swoje trzynaste zwycięstwo w tym sezonie. Długie podanie otrzymał Zatwarnicki, który przyjęciem piłki minął Krzysztofa Pietrzykowskiego i pewnym strzałem pokonał Bartłomieja Gawdanowicza. Nysa kończyła mecz w osłabieniu. W końcówce drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Łukasz Tracz. Podopieczni Pawła Sibika zachowali pięć punktów przewagi nad drugą Bielawianką.
Lechia Dzierżoniów – Nysa Kłodzko 2:0 (0:0)
47′ Orłowski, 81′ Zatwarnicki
tekst: Maciej Pawłowski
