08/03/2021

Biathlon: Złoto nagrodą za wytrwałość

Dawne sukcesy Tomasza Sikory, sprawiły, że dla wielu kibiców sportów zimowych, biathlon stał się dyscypliną bardzo ważną. Trudno jej było przebić sukcesy polskich skoczków, ale i tak wciąż zerkaliśmy w kierunku tras narciarskich. Po pewnym czasie coraz częściej mówiło się o występach zawodników młodego pokolenia. Progres formy sprawił, że dzisiaj jesteśmy dumni z Kamili Żuk i jej koleżanek z reprezentacji.

Po zakończeniu imprezy organizatorzy stwierdzili, że były to mistrzostwa historyczne. Historyczne dla Polski. Kibice dodali, że to była złota impreza. Trudno się z tym nie zgodzić. Genialne występy naszych pań, które dwukrotnie stawały na najwyższym stopniu podium, długo jeszcze pozostaną w naszej pamięci.

Urodzona w Wałbrzychu Kamila Żuk już od dawna uchodziła za wielki talent. Ciężko pracując, sukcesywnie pięła się w hierarchii, aż w końcu dotarła na szczyt. Złoty medal Mistrzostw Europy w biegu na dochodzenie był jej pierwszym medalem w seniorskim ściganiu. W pewnym sensie spełniło się marzenie, o którym biathlonistka wspominała trzy lata wcześniej na Mistrzostwach Świata Juniorów. Otepaa 2018 okazało się wyjątkowo szczęśliwe. Nasza zawodniczka wróciła wtedy do domu z dwoma srebrnymi i dwoma złotymi krążkami.

Tegoroczne mistrzostwa miały swój urok. Odbywały się w Polsce. Na znanym naszym sportowcom obiekcie. Oglądając przekaz telewizyjny, trudno było nie okazywać radości. Kamila Żuk startowała z 18 miejsca i w zasadzie szanse na złoto były iluzoryczne, ale kiedyś mistrzem został 27-my po pierwszej serii Dawid Kubacki. Fenomen Kamili, która w pierwszej wersji miała nie startować, sprawił, że z każdą kolejną minutą, polscy kibice mieli coraz więcej wypieków na twarzy.

Startowałam zmotywowana, chciałam sumiennie ze strzelania na strzelanie przesuwać się w górę klasyfikacji i walczyć o jak najlepszy rezultat. Przede wszystkim chciałam jednak sobie udowodnić co potrafię na strzelnicy. Udało się i to było coś niesamowitego – powiedziała Żuk.

Przed samą metą doszło jednak do sytuacji, która mogła zaprzepaścić włożony w start wysiłek.

Wywróciłam się na zakręcie przed podbiegiem. Zahaczyłem czubkiem narty o głęboki śnieg poza trasą. Upadłam, nadepnęłam sobie na kija, zgubiłam go, spadły mi okulary. Na szczęście pozbierałam się i zdarzenie to nie miało na mnie większego wpływu. Każdemu takiemu udanemu startowi w moim wykonaniu towarzyszy ostatnio upadek. Tak było na MŚJ w Osrblie, tak było dzisiaj. Jak mam się wywalać i zdobywać medale to mogę się wywalać zawsze – zażartowała Polka.

wypowiedzi za biathlon.pl

Zdjęcie: Kamila Żuk – grafika Polskiego Związku Biathlonowego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.