Za nami pierwszy poważny sprawdzian podopiecznych trenera Adriana Mrowca i niestety Górnik doznał pierwszej wiosennej porażki. AKS Strzegom okazał się zespołem bardziej skutecznym.
Tak spotkanie opisał szkoleniowiec wałbrzyskiej drużyny.
Ciężko zebrać myśli po takim meczu. Dwa celne strzały w 3 minuty i wynik końcowy oddają tego jak ten mecz wyglądał. Byliśmy zdecydowanie lepsza drużyną, prowadzącą grę. Przygotowaną na grę AKSu i niestety dwa błędy spowodowały, że wynik mówi coś innego. Przy pierwszej bramce złe wybicie obrońcy, wprost pod nogi napastnika, który zabrał się w pole karne, oddał pierwszy celny strzał na bramkę i zrobiło się 1:1. Za chwilę niepotrzebne dwa faule w tym samym miejscu, wiedząc, że drużyna AKSu może nam jedynie zagrozić ze stałych fragmentów gry. Tu zawinił brak koncentracji, odpowiedzialności za zawodnika i mamy 1:2. Dosłownie 3 minuty, 2 sytuacje i zmienia się obraz gry…
Pomijając to ile mieliśmy sytuacji, w których zabrakło tylko wykończenia akcji. Strzelając w pierwszej czy w drugiej połowie na 2:0 – 3:0 mielibyśmy mecz już pod pełną kontrolą. Trudno, to jest piłka. Wyciągamy wnioski i szykujemy się do kolejnego meczu w Kłodzku – mówi Adrian Mrowiec.
Trener Górnika wspomina też o urazie Mateusza Sobiesierskiego.
Najbardziej to boli uraz Sobiesierskiego. Źle to wygląda. Był w szpitalu. Wstępna diagnoza nie napawa optymizmem, ale poczekamy do wtorku. Pójdzie do naszego magika P. Wojdy i bardzo liczę że ten szybko go postawi na nogi.
Pomimo okoliczności w jakich zakończył się mecz z AKS Strzegom, trener Mrowiec widzi też postęp w grze swojego zespołu.
Podsumowując ogółem to jestem bardzo zadowolony z naszej drużyny. Widać ewidentny progres w naszej grze. Szukaliśmy wzmocnień składu a nie uzupełnień i tak też się stało. Dołączyło konkretnych 4 zawodników do grania i ta runda jest dla nas przetarciem i przygotowaniem do następnego sezonu bo tam już będziemy mieli konkretny cel do zrealizowania – kończy szkoleniowiec biało-niebieskich.
Górnik Wałbrzych – AKS Strzegom 1:2
