To miał być weekend jakich wiele. Zaplanowano kolejną serie gier piłkarskich rozgrywek regionalnych. Czekaliśmy z dużą niecierpliwością na poszczególne spotkania. W harmonogramie były derby, mecze na szczycie. Liczyliśmy kto i ile bramek strzeli. Los chciał jednak inaczej. Już od środy deszcz i niepokojące prognozy pogody miały napisać nam scenariusz z apokaliptycznym zakończeniem.
Zanim niszczycielski żywioł zaczął siać spustoszenie, przedstawiciele klubów na własną rękę umawiali zmianę terminów rozgrywania spotkań. Już wtedy wiele boisk nie nadawało się do gry.
Nie odwoływaliśmy kolejki ligowej. Tam gdzie nie da się rozegrać meczu, pozwoliliśmy klubom samodzielnie zdecydować o zmianie terminu. W innym przypadku wyznaczymy go sami – mówił Łukasz Czajkowski, wiceprezes Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej.
W poniedziałek, okazało się, że z blisko setki meczów rozegrano kilkanaście.
Weekendowa powódź, a szczególnie fala, która zniszczyła południowo-wschodnią część Kotliny Kłodzkiej, zrujnowała wsie, miasteczka, miasta. Nie wiele zostało ze Stronia Śląskiego. Bardzo ucierpiała Bystrzyca Kłodzka, Lądek Zdrój i Kłodzko. Woda była też Mieroszowie, Walimiu, Głuszycy, Jedlinie-Zdrój, Kamieńcu Ząbkowickim, Kamiennej Górze, Makowicach, Świdnicy, Strzegomiu, Zagórzu Śląskim. Ucierpiały Bardo, częściowo Wałbrzych, Świebodzice, Bystrzyca, Witków, Jaczków i wiele innych miejscowości.

Trudno nie zerknąć też w stronę sąsiedniego województwa opolskiego i zniszczeń w Głuchołazach, Prudniku, Paczkowie, Otmuchowie, Nysie czy Brzegu. Woda idzie dalej w stronę Opola, Oławy, Wrocławia. Jest też Bóbr i kłopoty w Karkonoszach, Jeleniej Górze i dalej w Lubuskim. Nasuwa się teraz pytanie jak w tym przypadku myśleć o piłce nożnej?

Z socjologicznego, psychologicznego punktu widzenia zespoły piłkarskie często funkcjonują jak rodzina i są ze sobą na dobre i złe. Rywalizacja na murawie i pomoc poza nim, szczególnie w tak trudnych chwilach nikogo nie dziwi.

W Głuszycy zbierają wodę, suchy prowiant dla potrzebujących w Bystrzycy Kłodzkiej. W górniku Wałbrzych trwa zbiórka dla Krosnowic. Pojechała już pomoc do Lądka Zdroju i Stroń Śląskich. Potrzebne produkty zbierane są wszędzie i w Wałbrzychu, Jedlinie, Bielawie, Dzierżoniowie, Świebodzicach czy Świdnicy. W miejscach, które ucierpiały mniej i tych które z powodzią nie miały do czynienia.

Ludzie dzielą się jedzeniem, narzędziami, dobrym słowem, ale i wspólnie budują wały broniąc swoich miejscowości czy sprzątają po tym jak woda ustąpi.

Dzisiaj wszyscy żyjemy walką i zniszczeniami. Emocje są skrajne. Poszkodowani szybko zrozumieją skalę zniszczeń. Ludzie będą szukać odskoczni. Wtedy dopiero w grę wejdzie piłka nożna.
W związku ze zniszczeniami infrastruktury sportowej, zespoły z zalanych terenów, najbliższych meczów nie rozegrają. Terminy spotkań przekładane są na październik. Wiemy, że zarówno Nysa Kłodzko, Trojan Lądek Zdrój i Kryształ Stronie Śląskie długo na swoje obiekty nie wrócą. Najgorzej w tym przypadku mają piłkarze ze Stronia Śląskiego, którego obiekt przestał istnieć.

W najbliższy weekend kolejki ligowe odbędą się jednak w stosunkowo normalnym trybie. Przynajmniej w tej części, gdzie wody było mniej lub wcale. Pomaga Dolnośląski Dolnośląski Związek Piłki Nożnej. Pomaga finansowo, regulaminowo. Przekazuje też sprzęt do gry i treningów. To później bardzo się przyda. Później będzie jak znalazł. Dziś wciąż trudno nam uwierzyć w to co się stało.
