Spotkanie zamykające 7. kolejkę Wałbrzyskiej Ligi Halowej zapisze się w pamięci kibiców jako przykład niezwykłego hartu ducha i sportowej ambicji. Zespół Power Football przystąpił do meczu z Thorezem w drastycznym osłabieniu, grając przez całe spotkanie w zaledwie trzech zawodników w polu. Mimo beznadziejnej sytuacji kadrowej, drużyna ta skradła show swoją walecznością, nie oddając pola bez walki.
Thorez, grając w pełnym składzie, bezlitośnie wykorzystywał przewagę liczebną, punktując zmęczonego rywala, ale to akcje osłabionego Power Football wzbudzały największy aplauz. Prawdziwym bohaterem został Antoni Warchał, który dwoił się i troił, biorąc na siebie ciężar zdobywania goli. Jego wyczyn – strzelenie aż sześciu bramek w meczu 3 na 5 – zasługuje na najwyższe uznanie i miejsce w historii ligi.
W bramce cuda wyczyniał Michał Marczak, który mimo gradobicia strzałów i bolesnego urazu twarzy, bronił z niesamowitym poświęceniem. Jego interwencje wielokrotnie ratowały zespół przed wyższą porażką, a postawa fair play i nieustępliwość zyskały szacunek wszystkich zgromadzonych na hali. Nawet rywale doceniali heroizm osłabionej ekipy.
Choć wynik końcowy jest wysoki na korzyść Thoreza, to moralnym zwycięzcą tego pojedynku jest bez wątpienia Power Football. Drużyna nie oddała meczu walkowerem, walczyła do upadłego i pokazała, czym jest prawdziwa sportowa pasja. Thorez dopisał punkty, ale to o postawie „białych” będzie się mówiło najdłużej po zakończeniu tej kolejki, jako o wzorze determinacji.
Power Football – Thorez 7:13
