Mecz zapowiadał się ciekawie, ale nikt nie przypuszczał, że końcowy wynik będzie tak okazały.
Mecz zaczął się w najgorszy możliwy sposób dla naszej drużyny, ponieważ już w 2 minucie musieliśmy gonić wynik. Rywale częściej zagrażali pod naszą bramką w pierwszej odsłonie, zwłaszcza po grze z kontry i po stałych fragmentach gry. Nas stać było w tej części na dwie groźne akcje zakończone niepowodzeniem. Na dodatek, tuż przed przerwą boisko musiał opuścić Wojtek Frączek ze względu na uraz – mówią przedstawiciele Iskry.

Podopieczni trenera Gryki bramki zaczęli strzelać dopiero w drugiej części meczu. Jako pierwszy piłkę w siatce umieścił Bartek Ogrodnik. Na prowadzenie Iskrę wyprowadził Radek Łatka. To obudziło gospodarzy, którzy bardzo szybko wyrównali. Później wykorzystali jeden z błędów rywala i ponownie wyszli na prowadzenie. Iskra nie przestawała atakować i ostatecznie wyrównała w dość szczęśliwych okolicznościach.
Strzał z daleka Damiana Zberedy odbił się od nogi jednego z obrońców gospodarzy, rykoszet zmylił golkipera i wpadł do bramki. W końcówce zarówno my jak i rywale mieliśmy swoje okazje. Najbardziej boli ta z dosłownie w ostatniej akcji meczu gdy strzał bezpośrednio z rzutu wolnego odbił się od słupka – wspominają swoją szansę przedstawiciele drużyny z Witkowa.
Zieloni Mokrzeszów – Iskra Witków 3:3 (1:0)








