24/02/2021

Kobiecy Futbol: Jak to się stało, że sprawa się rypła. Przeanalizujmy znane nam fakty

Sytuacja z kobiecą drużyną piłkarską w Wałbrzychu zmieniała się od jakiegoś czasu, ale od momentu awansu do Ekstraligi, funkcjonowanie klubu zależało od dwóch czynników. Finansowanie z miasta i współpraca ze sponsorem tytularnym. W ciągu pięciu lat gry sinusoida emocji bawiła się z nami jak rollercoaster w parkach rozrywki. Była euforia, było ściskanie żołądka. Czasem coś podchodziło do gardła. W końcu się ulało.

W poprzednich tekstach pisaliśmy o możliwych wariantach. Informacje zostały ciepło przez jednych, chłodno przez drugich, byłych już pracowników klubu. To pokazuje, że istniejący w drużynie podział, sączył ranę, aż w końcu bandaże nie wytrzymały i sprawa się rypła. Pacjent wylądował na OIOMie. Podano kroplówkę, szukano kaznodziei, ale niestety po kilku tygodniach starań, linia ciągła zagościła na przyrządach już na stałe. AZS PWSZ Wałbrzych został wycofany z rozgrywek. Jak to możliwe? Kto za tym stoi? Wprost nie dowiemy się tego nigdy, bo nikt nie weźmie na siebie tego brzemienia. Przeanalizujemy jednak fakty, które w ostatnich dniach miały miejsce i poprosimy was o opinię w tej sprawie.

FAKT NR 1 – Sponsor tytularny wycofuje się z finansowania drużyny. 

Sytuacja, co do której przesłanki miały miejsce jeszcze przed poprzednim sezonem, ale wtedy więcej argumentów przeważyło na korzyść gry w Ekstralidze. Sam wynik sportowy okazał się jednak zdecydowanie poniżej oczekiwań władz uczelni i zaczęto szukać rozwiązania. Epidemia COViD-19 sprawiła, że łatwiej było podjąć decyzję. PWSZ wycofała się się z finansowania klubu. Bez tych pieniędzy klub nie mógł zapewnić ciągłości funkcjonowania i po miesiącu oczekiwań na decyzję, z drużyny zaczęły odchodzić piłkarki.

FAKT NR 2 – Rękę do klubu wyciągnęło miasto.

Po oficjalnym ogłoszeniu przez uczelnię, o rezygnacji z finansowania klubu, prezydent Roman Szełemej zobowiązał się pomóc sfinansować w większej sumie grę zespołu na najwyższym szczeblu rozgrywek. Zaproponowano klubowi kwotę blisko 250 tysięcy złotych na sezon. Oczywiście w kilku ratach i częściowo przeznaczoną na młodzież. Dodatkowo drużyna miała otrzymać nową siedzibę i możliwość trenowania, oraz gry na obiektach miejskich na uprzywilejowanych warunkach. W zamian zespół miał promować miasto na wszelkich możliwych płaszczyznach i w trakcie rozgrywek klub miał zmienić nazwę.

FAKT NR 3 – Pieniądze z Polskiego Związku Piłki Nożnej

Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że w momencie przystąpienia do rozgrywek, wałbrzyska drużyna miała otrzymać pieniądze od PZPN. W klubie potwierdzono kwotę 100 tysięcy złotych. Łączny budżet zespołu oscylowałby w kwocie około 350 tysięcy na sezon. Wydaje się, że to wystarczająca kwota na start i próbę budowy nowej drużyny.

FAKT NR 4 – Rozważana fuzja z Zagłębiem Wałbrzych

Chodziło o przejęcie nazwy, drużyny Zagłębia, która miałaby z automatu zostać drugim zespołem. Przejęcie zespołów młodzieżowych, których AZS PWSZ nie posiadało. Ponadto chodziło o zasób ludzki, który miałby przy klubie pracować. W gestii przejmowanego AZS PWSZ byłoby uzupełnienie składu i sztabu szkoleniowego na sezon w Ekstralidze. Za jednym zamachem spełnione zostałyby więc wszelkie przepisy dotyczące młodzieży. Istniałaby już też struktura szkoleniowa. Pierwszy zespół miał grać na Ratuszowej. Drugi na Dąbrowskiego.

FAKT NR 5 – Poszukiwania trenera – chcieliśmy pomóc

Nowej drużyny za takie pieniądze nie chciał budować trener Kamil Jasiński, który ostatecznie wylądował w Legnickim Polu. Prezes Tadeusz Pogorzelski zaczął szukać nowego trenera. Kandydatów zgłosiło się w sumie trzech. Każdy dostał numer telefonu do prezesa. Każdy z nich zadzwonił, ale dla żadnego z nich prezes czasu nie znalazł.  Na nasze pytanie jak potoczyły się rozmowy, otrzymaliśmy odpowiedź, że nikt jeszcze nie dzwonił. Trzeba było później za to przepraszać, szczególnie, że zachwalaliśmy otoczenie i próbowaliśmy owych panów przekonać choćby tylko do rozmowy. Nie ma co ukrywać, że doświadczenie trenerskie kandydatów jest wciąż na dorobku, ale właśnie o takie podejście chodziło. Trener spoza układu. Trener, co do którego zawodniczki nie będą mieć negatywnych uczuć. Prezes wybrał inaczej.

FAKT NR 6 – Poszukiwania trenera – inwencja prezesa

Prezes Tadeusz Pogorzelski wybrał w tym czasie drogę, zgoła skazaną na porażkę. Zwrócił się bowiem o pomoc, do założyciela tej drużyny i pierwszego trenera, Marcina Gryki. Rozmowy były dość trudne, ale trener Gryka wpadł na pewien pomysł, który według jego uznania miał być kluczem do sukcesu. Marcin Gryka chciał zostać dyrektorem w zespole, a pracę trenera chciał powierzyć innej osobie. Padło na Sebastiana Głogowskiego.

FAKT NR 7 – Fuzja z Bielawianką Bielawa

W pierwszej koncepcji praca Sebastiana Głogowskiego miałaby się wiązać z fuzją Bielawianki z AZS PWSZ. W Wałbrzychu miała grać pierwsza drużyna. W Bielawie druga. Pomysł jednak upadł. Kategoryczny sprzeciw wyrazili włodarze klubu z Bielawy. Zrobiło się pod górkę, ale w Wałbrzychu wciąż łudzono się, że wizja pracy w klubie Ekstraligowym dla trenera z niższej ligi, to zaszczyt. Okazało się, że przedstawione Sebastianowi Głogowskiemu, trenerowi Bielawianki, warunki pracy niczym nie różnią się od tych w jego obecnym klubie. Poza tym wizja budowy drużyny w obecnych realiach bardziej odpowiadała mu w miejscu, które zna, rozumie i dobrze się w nim czuje. Trener nie przyjął oferty.

Tak wyglądały ostatnie tygodnie walki o drużynę. Kto jest winien? Czy to zła polityka klubu, której tak bronią niektórzy? Piłkarki, które grały w Wałbrzychu, powiedziały, że dopóki drużyna będzie tak zarządzana, trenerem będzie Kamil Jasiński, to one wolą grać gdzie indziej. Część z nich wyjechała w trakcie studiów. Niektóre panie dojeżdżają na egzaminy inne przeniosły się na inne uczelnie. Gdy zaś rozeszło się, że drużynę budować ma trener Marcin Gryka, zachwytu też nie było. Trochę lepiej wyglądały w ich oczach inne nazwiska, ale bez oficjalnego potwierdzenia nie chciały rozmawiać o transferze do Wałbrzycha.

Na sam koniec odniosę się do słów przeczytanych na portalu “Tylko Kobiecy Futbol” – cytuję: “Pomimo rozpaczliwych i mocno spóźnionych gestów na pokaz ze strony miasta nie udało się uratować klubu.” Szkoda, że nikt z portalu się z miastem nie skontaktował, tylko przyjął tezę bez konsultacji. Miasto bardzo chciało pomóc. Może faktycznie trochę za późno zaczęto sprawę analizować. Problem w tym, że włodarze klubu do miasta z prośbą o pomoc przyszli dopiero wtedy, kiedy wyciekła informacja (jeszcze nieoficjalnie), że PWSZ przestaje finansować klub. Każdy zastanawiał się wtedy, dlaczego nikt nie powiedział otwarcie, nie zrobił konferencji, nie zagrał w otwarte karty. Trudno mi tu rzetelnie odpowiedzieć na to pytanie. Hipotez jest kilka, ale to już sprawa na inny tekst. Szkoda tylko czterech ostatnich zawodniczek, które mając dwuletnie kontrakty nie mogły szukać sobie innych klubów. Dopiero teraz po wycofaniu się zespołu, mogą za darmo znaleźć nowego pracodawcę.

Za pięć lat gry w Ekstralidze bardzo dziękujemy. To były wspaniałe emocje. Do części z nich wrócimy jeszcze w osobnej analizie. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.