🔴 Piłka nożna | 30.05, 15:30
Górnik Nowe Miasto Lechia II Dzierżoniów
🔴 Piłka nożna | 31.05, 14:00
Gwarek Wałbrzych Podgórze Wałbrzych
🔴 Piłka nożna | 06.06, 15:00
Orły Górnickiego Ekstraklasa Oldstars
🔴 Piłka nożna | 06.06, 17:00
Górnik Wałbrzych Lechia Dzierżoniów
🔴 Piłka nożna | 13.06, 17:00
Górnik Nowe Miasto Bielawianka Bielawa
🔴 Piłka nożna | 14.06, 14:00
Gwarek Wałbrzych Granit Roztoka

Sportowy Wałbrzych

SPORTOWE EMOCJE TYLKO NA SW SPORT TV

Totalny walec w ostatniej kolejce! Gospodarze po pierwszej połowie mieli po prostu dość

Koniec sezonu zasadniczego miał być dla jednych formalnością, a dla drugich szansą na godne pożegnanie z kibicami. Jeśli jednak ktokolwiek na trybunach łudził się, że przyjezdni potraktują to starcie ulgowo, bardzo szybko musieli przecierać oczy ze zdumienia. Zamiast wyrównanego widowiska dostaliśmy istny pokaz siły, a sygnał do ataku dał człowiek, który zazwyczaj skupia się na rozbijaniu akcji rywala. Co takiego wydarzyło się na murawie, że miejscowi w pewnym momencie najchętniej zeszliby do szatni?

Rozstrzelanie gospodarzy zaczęło się od pozornie zwykłego rzutu rożnego. W pole karne powędrowała dokładna piłka, a największym sprytem w szesnastce wykazał się obrońca i zarazem kapitan gości, Maciej Zawadzki, który mocnym uderzeniem otworzył wynik spotkania. To trafienie podziałało na resztę drużyny jak płachta na byka. Zamiast zwolnić tempo, formacja ofensywna przyjezdnych wrzuciła najwyższy bieg i zaczęła bezlitośnie punktować każdą pomyłkę rywala. Byli niesamowicie głodni gry, a ich imponująca skuteczność sprawiła, że na przerwę schodzili z absolutnie kosmicznym prowadzeniem 7:0, zostawiając zszokowanych rywali na deskach.

W drugiej odsłonie obraz gry uległ jednak wyraźnej zmianie. Szkoleniowiec gości, mając wynik bezpiecznie schowany w kieszeni, zdecydował się na kilka roszad w składzie. To nieco wybiło drużynę z tego morderczego rytmu i sprawiło, że walka w środku pola w końcu się wyrównała. Nie oznacza to bynajmniej, że pod bramką miejscowych wiało nudą. Swoje doskonałe okazje na podwyższenie tego hokejowego rezultatu mieli między innymi Paweł Skrzypiński, Jarek Maliszewski czy Piotrek Kandefer. Na ich nieszczęście, w bramce gospodarzy nagle obudził się golkiper, który dwoił się i troił, w świetnym stylu wyłapując uderzenia, które spokojnie mogły wpaść do sieci.

Ostatnie minuty to już naturalne wyczekiwanie na końcowy gwizdek. Wkradająca się w szeregi gości dekoncentracja i widoczne rozluźnienie po znakomitej pierwszej połowie pozwoliły miejscowym na przeprowadzenie jednej skutecznej akcji. Gospodarze wcisnęli gola honorowego, dając swoim kibicom chociaż marny powód do otarcia łez. Ta jedna bramka nie mogła jednak w żaden sposób zamazać pełnego obrazu tej rywalizacji. To był potężny pokaz dominacji i niezwykle mocne uderzenie na sam koniec sezonu zasadniczego!

Unia Jaroszów – MKS Szczawno-Zdrój 1:7