Dobrze weszli w mecz i wyszli na prowadzenie, jednak hydration break odmienił pierwszą część spotkania. W drugiej połowie w bramce szalał Oskar Szyptur i to on zapewnił Sułowianom triumf w meczu otwierającym sezon 2026/2027.
Do Sułowa – miejscowości, w których swoje mecze rozgrywa mistrz Kolei Dolnośląskich IV ligi – przyjechał Górnik Polkowice, zdobywca JAXAN Dolnośląskiego Pucharu Polski. Oba zespoły stanęły do rywalizacji o Superpuchar Dolnego Śląska, który już od kilku lat oficjalnie otwiera sezon piłkarski w naszym województwie.
I choć to Górnik Polkowice w minionym sezonie był o krok od awansu do Betclic II ligi, a Barycz Sułów to beniaminek na poziomie III ligi, gospodarze od pierwszego gwizdka ruszyli do żwawych ataków.
Prawdziwe emocje rozpoczęły się jednak od 2. minuty. Wcześniej Wojciech Łuczak, desygnowany do gry w pierwszej jedenastce przez trenera Tomasza Horwata, opuścił plac gry po symbolicznych 120 sekundach. Taki był plan od początku: doświadczony zawodnik z przeszłością w Ekstraklasie zakończył piłkarską karierę, ustępując miejsca dużo młodszemu Davidowi Onohowi. Łuczak zszedł z boiska w szpalerze utworzonym przez zawodników i sztaby obu drużyn.
Po wznowieniu gry Onoh nie zaliczył spektakularnego wejścia – dwukrotnie stracił piłkę bez większego udziału obrońców Górnika. Za to jego partner z ataku, Piotr Grzelczak, nie zawiódł. Gdy tylko dostał doskonałe podanie w polu karnym, nie dał najmniejszych szans Marcinowi Furtakowi i już w 13. minucie otworzył wynik spotkania.
Po objęciu prowadzenia Barycz lekko się cofnęła, a polkowiczanie długo nie mieli pomysłu na rozmontowanie defensywy rywali. Przełom nastąpił podczas przerwy na nawodnienie. Wskazówki przekazane przez trenera Andrzeja Sawickiego przyniosły efekt jeszcze przed końcem pierwszej połowy – do siatki trafił niezawodny Szymon Skrzypczak.
Piłka mnie szuka w takich sytuacjach – przyznał bez kozery najskuteczniejszy zawodnik polkowickiej ekipy.
Na przerwę zespoły schodziły więc przy remisie 1:1.
Początek drugiej odsłony przypominał pierwszy kwadrans meczu: dominacja gospodarzy i zepchnięty do obrony Górnik. Zaledwie siedem minut po zmianie stron dośrodkowanie na bramkę zamienił David Onoh. Spory udział przy tym golu miał Kacper Kotala, który popełnił koszmarny kiks i sprezentował piłkę rywalom, wystawiając idealną centrę na głowę młodego napastnika z Sułowa.
Przy stanie 2:1 do zdecydowanych ataków ruszyli goście, trafiając jednak na mur w postaci Oskara Szyptury.
Będziesz się dziś śnić w nocy Michałowi Nagrodzkiemu? – zapytano po meczu golkipera gospodarzy.
Myślę, że tak – odpowiedział z uśmiechem.
Nic w tym dziwnego: dwa pojedynki sam na sam z Nagrodzkim wygrał bramkarz Baryczy. Przy trzeciej próbie, gdy zawodnik Górnika przełożył piłkę na prawą nogę i uderzał z zaledwie pięciu metrów, Szyptur znowu kapitalnie interweniował. Sposobu na niego nie znaleźli również Bartosz Rymaniak ani Oskar Leopold, który po wejściu z ławki wniósł sporo świeżości w poczynania czarno-zielonych.
Szyptur bronił jak w transie, Barycz Sułów sięgnęła po Superpuchar Dolnego Śląska 2026, a sam golkiper zasłużenie został wybrany najlepszym zawodnikiem spotkania.

źródło: DZPN
