27/01/2021

Orzeł czy Reszka?

Piłka nożna to przede wszystkim sport. Dla wielu to też pasja. To filozofia życia. W wyjątkowych przypadkach wspomniana pasja, filozofia przeradza się w swoistego rodzaju wojnę. Bardzo często nazywaną ŚWIĘTĄ.

Kiedy zaczynałem interesować się piłką nożną grali tacy piłkarze jak Rudi Voeller, Ruud Gullit, Marco van Basten czy Ronald Koeman. Zresztą byłem wtedy zakochany w Oranje. W pewnym sensie nadal jestem, ale… czego z całego serca żałuję, pomarańczowi nie czarują już tak jak kiedyś.

Piękno futbolu. Magia, która sprawia, że każdy dzisiaj chce zostać Lewandowskim, zaczęła się właśnie od tamtych nazwisk. W pewnym sensie, to one sprawiły, że Barcelona nie Real, że Milan nie Inter czy nie daj boże Piemonte Calcio 😉 To dzięki nim zaczynałem zauważać, że czarno-czerwone pasy są piękne, że kolory bordowo-granatowe z białymi wstawkami są magiczne. 

Z biegiem lat przyszła miłość do Katalonii i fakt, że generał Franco to Real (jakoś faszystowski przywódca do nazwy Królewskie, mi tu nie pasuje). Z czasem doczytałem, że Milano Internacionale powstało w opozycji do Milanu. Później jeszcze Roma górowała nad Lazio (tu wystarczy spojrzeć na fanów i ich rzymskie pozdrowienia).

Oczywiście w takich sytuacjach zawsze wybieramy, komu będziemy kibicować. Każdy ma swoje pobudki. Każdy swoją wierność tłumaczy inaczej. Coś traci sens, gdy nasi przegrywają. Gdy zaś wygrywają cieszymy się jakby to była 6 w totka. Zawsze jednak Szkoła, praca, dziewczyna, rodzina, wszystko to nie obchodzi dziś mnie, kiedy gra ukochana drużyna, której dawno oddałem serce swe. Każdy z nas tak ma. Tak piękna jest to gra.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.